Moda

ŚMIERĆ GUCCIEGO

by on Lis.08, 2014, under Gucci

Koniec końców pozwolono jej zatrzymać to, co – jak twierdziła – należało do niej, w tym kom­plet zielonych, jedwabnych zasłon z salonu, o które Patrizia zażarcie walczyła. Jestem tu jako matka, nie jako żona – powiedziała zimno Patrizia, gdy weszła następnego dnia rano do salonu na Corso Venezia. – Musi się pani wyprowadzić tak szybko, jak to tylko możliwe — wyjaśniła. — To był dom Maurizia, a teraz będzie to dom jego spadkobierców – powiedziała, rozglądając się dookoła. – Co konkretnie planuje pani stąd zabrać? O dziesiątej rano w poniedziałek 3 kwietnia czarny mercedes z trumną Maurizia Gucciego zatrzymał się na Piazza San Babi la przed kościołem San Carlo, którego żółta fasada była dobrze widoczna z tarasu mieszkania Patri­zii. Czterech karawaniarzy wniosło trumnę do kościoła. Prawie nikogo z ża­łobników jeszcze nie było. Liliana zajrzała do kościoła i zobaczyła, że trum­na, udrapowana szarym aksamitem, na którym położono trzy duże wieńce szarobiałych kwiatów, stoi samotnie przed ołtarzem. Położyła mężowi dłoń na ramieniu.

Leave a Comment more...

PATRIZIA I PAOLA

by on Lis.08, 2014, under Gucci

Następnego dnia rano Patrizia wróciła — lecz jeszcze przed nią zjawił się komornik sądowy w celu zaplombowania domu na podstawie wniosku złożonego w sądzie przez „spadkobierców Maurizia Gucciego” o jedena­stej przed południem poprzedniego dnia. Paola przeraziła się. Wczoraj o jedenastej Maurizio Gucci nie żył od zaledwie dwóch go­dzin – zaprotestowała. Przekonała urzędnika, by zapieczętował tylko jeden pokój. — Mieszkam tu z synem — powiedziała. — Musi nam pan dać trochę czasu na przeprowadzkę. Patrizia działała szybko, ale Paola też się nie ociągała – po rozmowie z Franchinim wykonała kilka telefonów i późnym popołudniem wynajęta eki­pa zapakowała meble, lampy, draperie, porcelanę, sztućce i inne rzeczy na trzy ciężarówki zaparkowane przed Corso Venezia 38. Następnego dnia prawnicy Patrizii nakazali Paoli przywiezienie wszystkiegozpowrotem. 

Leave a Comment more...

PAOLA BEZ ŻADNYCH PRAW

by on Lis.08, 2014, under Gucci

Paola wróciła na Corso Venezia i próbowała zasnąć, gdy do drzwi zadzwo­niła Patrizia i zażądała wpuszczenia na górę. Twierdziła, że ma do przedysku­towania ważne sprawy natury prawnej. Gdy służąca odmówiła, zasłaniając się tym, że Paola odpoczywa, Alessandra rozpłakała się i zapytała, czy mogłaby dostać jeden z kaszmirowych swetrów ojca na pamiątkę. Paola nie chciała się widzieć z Patrizią, ale kazała służącej dać Alessandrze sweter. Dziewczyna przyjęła go z wdzięcznością i wtuliła w niego buzię, wdychając zapach ojca. Paola zadzwoniła do Franchiniego z pytaniem, co powinna zrobić, lecz prawnik niewiele mógł jej pomóc. Dała spokój, lntercyza, którą przy­gotowywał na prośbę Maurizia, była tylko szkicem bez podpisów. Paola nie miała praw do żadnej własności Maurizia. Powinna jak najszybciej wyprowadzić się z mieszkania na Corso Venezia.

Leave a Comment more...

UCZUCIOWY ZWIĄZEK

by on Lis.08, 2014, under Gucci

Po południu mediolański sędzia pokoju Nocerino przesłuchał Paolę na okoliczność morderstwa. Zapytał ją, czy Maurizio miał wrogów. Mogę panu powiedzieć tylko tyle, że jesienią 1994 roku Maurizia bar­dzo zaniepokoiła wiadomość, jaką otrzymał od swojego prawnika Franchi- niego, że Patrizia powiedziała swojemu adwokatowi Auletcie o zamiarze za­bicia męża – odparła głucho Paola. – Pamiętam, że te pogróżki bardziej przestraszyły Franchiniego niż Maurizia. Prawnik zalecił Mauriziowi, by zapewnił sobie jakąś ochronę. Ale Maurizio machnął na to ręką. Nocerino uniósł sceptycznie ciemne brwi. A pani, signora, jest jakoś zabezpieczona? – zapytał. Nie, nie ma nic na papierze, żadnej intercyzy, jeśli o to panu chodzi odparła sztywno urażona Paola. – Nasz związek był czysto uczuciowy.

Leave a Comment more...

TO MÓJ MĄŻ!

by on Lis.08, 2014, under Gucci

Rano, krótko po wyjściu Maurizia, zjawiła się przestraszona Antonietta. Powiedziała, że zgodnie z umową zjawiła się w biurze, ale nie mogła dostać się do środka z powodu tłumu. Natychmiast poszła na Corso Venezia, żeby poin­formować Paolę, że coś musiało się stać. Ta wrzuciła coś na siebie i pobiegła na miejsce. Przepchnęła się między dziennikarzami tarasującymi wejście. To mój mąż! To mój mąż! — krzyczała bez tchu do carahinieri, którzy próbowali zapanować nad przedstawicielami prasy. Pozwolili jej wejść. Już miała minąć szerokie, drewniane drzwi, gdy z tłumu wychynął przyjaciel Maurizia, Carlo Bruno, i odciągnął ją na bok. Paolo — powiedział poważnie. — Nie idź tam. Chodź ze mną.

Leave a Comment more...

PARADEISOS

by on Lis.08, 2014, under Gucci

Tylko pokojówka widziała, jak Patrizia Reggiani łkała niepohamowanie rankiem 27 marca 1995 roku, gdy dowiedziała się o śmierci Maurizia. Później osuszyła łzy, wzięła się w garść i napisała w swoim dzienniku od Car- tierajedno słowo dużymi literami: PARADE1SOS, czyli po grecku „raj”. Po­tem zrobiła wyraźną, czarną ramkę dookoła daty. O trzeciej po południu opu­ściła swoje mieszkanie przy Piazza San Babila, minęła kilka przecznic i znalazła się na Corso Venezia 38. Towarzyszył jej prawnik Piero Giuseppe Parodi oraz starsza córka Alessandra. Zadzwoniła do drzwi mieszkania Mau­rizia i zapytała o Paolę Franchi. Paola próbowała właśnie się zdrzemnąć.

Leave a Comment more...